Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

czwartek, 7 lipca 2011

Akademik.

Przez ostatni rok w domu byłam gościem. Przyjeżdżałam tylko na święta, ferie i czasami w weekendy. Studia, które rozpoczęłam w październiku wiązały się z tym, że musiałam zamieszkać w akademiku.
Wszyscy, których spotykałam mówili, że mieszkanie w akademiku jest najlepszą opcją na studiach. Bo to w końcu tutaj nikt cię nie pilnuje, nie ma nad tobą kontroli, dlatego można robić co się chce, byle tylko nie narobić szkód. To tu są najlepsze imprezy, to tu można wracać, o której się chce. Jednak pomimo tych plusów mieszkania w akademiku są też minusy. Dla mnie o wiele ważniejsze niż plusy. Ciągle jest głośno, przez co ciężko się skupić na czymkolwiek. To właśnie tutaj brak jest jakiejkolwiek prywatności. Brak miejsca, gdzie można usiąść i pobyć sam na sam ze swoimi myślami.
W Naszym segmencie mieszkało pięć osób, w dwóch dwuosobowych pokojach. Ciągle ktoś się kręcił. Na początku Nasze stosunki były dobre. Wszystko mieliśmy razem. Wspólne. Po jakimś czasie zaczęliśmy się dzielić. To moje, to nasze, to wasze. Zaczęły się nieprzyjemne sytuacje, o których nie potrafiliśmy sobie powiedzieć wprost. Każdy skrywał w sobie coś, co w innej osobie go denerwowało. Atmosfera była nieprzyjemna. Każde wyjście do sklepu, wyjazdy do domu były dla mnie ulgą. Ja skrywałam w sobie wiele rzeczy, które mi się nie podobały, inni też.
Teraz pękłam. Były rozmowy, niestety tylko przez internet.
Teraz wiem, że powinniśmy porozmawiać wcześniej.
Rozmowa jest jednak najważniejsza.

3 komentarze:

Kala pisze...

No to teraz masz 3 miesiące odmiany. Z tego co widzę tej lepszej.
Pozdrowionka :)

Ola pisze...

Było jak było, ale mile to wspominam. Hmm chyba takie akcje są nieuniknione. Nagle trzeba zamieszkać z kimś kogo się będzie widziało pierwszy raz no oczy. Zawsze będą jakieś niedomówienia, niesnaski. Takie już ludzkie życie, nie może być idealnie to byłoby nudno. No właśnie, Ewelcia, a jeśli byłoby wręcz idealnie, cisza, zero nieporozumień, milusio, słodziusio itp to bardziej by Ci się podobało? Chyba nie, każdemu by się taka atmosfera w końcu znudziła, nie sądzisz....
Czasu nie cofniesz, Teraz już wiesz co i jak. Na pewno w następnym roku będzie inaczej

Zim pisze...

Przykre to, ale jednocześnie pokazuje i potwierdza to, jak bardzo dzisiaj ludzie cenią sobie indywidualizm. Oczywiście, samo w sobie nie jest to złe, ale niesie ze sobą właśnie to, o czym piszesz - każdy ma swój świat. Czasem marzę o życiu bardziej "stadnym" jak dawniej bywało. Cywilizacja poszła do przodu, mamy lepszą edukację i technikę, mamy Internet i możemy podróżować na koniec świata w kilka godzin, ale za jaką cenę? Czy warto? Pozdrawiam :)