Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

poniedziałek, 26 lipca 2010

Jak to się zaczęło.. .?

Urodziłam się pewnego poniedziałkowego ranka. Zdrowiutka. Miałam 55 cm długości, ważyłam ponad 3 kilogramy. Dostałam 9 punktów w 10 punktowej skali Apgar. Po tygodniu zostałam wypisana do domu.
Na kontrolnej wizycie u lekarza, po kilku tygodniach, okazało się, że mam lekki katar. Pani Doktor stwierdziła, że to zapalenie płuc i przepisała mi serię 10 zastrzyków domięśniowo.
Po zastrzykach katar nie przeszedł więc dostałam kolejną serię i jeszcze jedną. Po przepisaniu kolejnej serii zastrzyków przez Panią Doktor, Mama się nie zgodziła. Nie wzięłam już 4 serii zastrzyków.
Mama poszła ze mną do innego lekarza. Okazało się, że katar był na tle alergicznym. Po jakimś czasie nie było po nim śladu.
Później już nie chorowałam.
Rozwijałam się prawidłowo. Miałam 7 miesięcy jak zaczęłam siedzieć i 11 jak zaczęłam chodzić. Dosyć wcześnie zaczęłam też mówić. :)



Byłam spokojnym i grzecznym dzieckiem.
Pierwsze problemy zaczęły się kiedy miałam półtora roku.
Jakiś czas po szczepionce na odrę zaczęłam krzywo stawiać jedną nogę i przewracać się stojąc na równej podłodze. Nawet gdy Mama trzymała mnie za rękę nie mogłam ustać na nogach.
Rodzice się zaniepokoili. Jeździli ze mną od lekarza do lekarza, jednak wszyscy mówili, że nic mi nie jest a rodzice czepiają się zdrowego dziecka.
Mając 3 lata trafiłam do Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
Pani Doktor, która mnie przyjmowała od razu zdiagnozowała u mnie rdzeniowy zanik mięśni. Skierowała mnie na oddział neurologii na X piętrze. Tam zrobiono mi wszystkie badania potwierdzające diagnozę Pani Doktor.
Po kilku tygodniach badań i pierwszej rehabilitacji wypisano mnie do domu.



Ja. Mimo tamtych dolegliwości mogłam chodzić.



Mimo choroby byłam radosnym dzieckiem.

1 komentarz:

kasiek pisze...

Przygotowania jakoś lecą, jeżdżę na korepetycje bo sama nie dałabym rady nadrobić zaległości.. A Tobie jak idzie angielski? Słodkie są te Twoje zdjęcia z dzieciństwa :).