Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Po diagnozie.. .

Po wyjściu do domu nie było łatwo. Byłam małym dzieckiem a moje życie się trochę zmieniło. Nie rozumiałam, że muszę ćwiczyć w domu. Mama przekupywała mnie zabawkami. Byłam nieśmiałym dzieckiem. Kiedy przyjeżdżał do mnie rehabilitant przez cały czas ćwiczeń nie odzywałam się do Niego (podziw dla Pana Cz. :)). Czasem kiwnęłam tylko głową przecząco albo potwierdzająco. Tak mijały lata. Moje mięśnie stawały się słabsze.
W szkole radziłam sobie dobrze. Byłam tolerowana przez rówieśników (pomijając kilka osób). Całą podstawówkę radziłam sobie bez wózka (tylko na jakieś wycieczki albo dłuższe spacery). Niestety z powodu tego, że szybko rosłam osłabły mi mięśnie kręgosłupa, przez co dostałam lewostronnego skrzywienia (wcześniej miałam już wadę postawy: lordozę lędźwiową).
W gimnazjum zaczęłam częściej korzystać z wózka w szkole. Nadal nie byłam chętna do ćwiczeń. Ale często jeździłam na turnusy rehabilitacyjne.
Lubiłam jeździć na turnusy, szczególnie jak byłam już starsza. Wiedziałam, że poznam tam wielu ciekawych ludzi. Z niektórymi do dziś utrzymuję kontakt, chociaż minęło już kilka lat. :)
Nigdy nie zastanawiałam się nad tym dlaczego to mnie dotknęła choroba. Nie miałam do nikogo żalu, pretensji. Żyłam z dnia na dzień. I dalej tak żyję. Biorę z życia to co najlepsze. Tyle na ile pozwala mi choroba. Niczego w swoim życiu nie żałuję. Staram się nie patrzeć w przeszłość a iść ciągle do przodu.. .
Nie uważam, że moje życie jest gorsze. Jest inne. Może nawet lepsze. :)

1 komentarz:

Ola pisze...

Słoneczko Ty moje, pięknie to napisałaś. Niektóre rzeczy spadają na Nas tak nieoczekiwanie. Trudno się z tym pogodzić, ale czasami nie ma innego wyjścia. To, że jesteśmy niepełnosprawne, nie oznacza, że gorsze od innych. Najważniejsze jest to, że nie poddajemy się chorobie, staramy się z Nią walczyć i cieszymy z każdego dnia, z tego co mamy. Moim zdaniem niektórzy ludzi nie akceptują osób niepełnosprawnych, ponieważ tak naprawdę nic o Nas nie wiedzą, o Naszych chorobach. Boją się, że mogą się czymś zarazić lub coś w tym stylu, chociaż to nierealne. To im należy współczuć, a nie Nam. Najważniejsze jest to, co człowiek ma w środku, w głębi duszy. Nie należy oceniać kogoś po 'opakowaniu'. Trzeba starać się Go dobrze poznać i zaakceptować takim jakim jest, zarówno z wadami jak i zaletami...
Podsumowując, cieszę się, że Cię poznałam. Jesteś naprawdę wyjątkową osobą, o ciepłym serduszku. Podziwiam Cię za Twoją siłę walki....
Buziaczek