Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

poniedziałek, 27 września 2010

Konstancin - podsumowanie.

Dzisiaj chciałam podsumować te dwa lata spędzone w Konstancinie. Na pewno nie żałuję, że się tam przeniosłam. Jedną z najlepszych rzeczy jakie mnie tam spotkały to poznanie wielu wspaniałych osób. Zawarcie nowych przyjaźni. Były też drobne i te bardziej poważniejsze miłostki. Jednak żadna nie przetrwała. Nie powiem, że nie było kłótni. Były. Nie ze wszystkimi żyłam w zgodzie.
Hmm.. . Czy czegoś żałuję? Tak. Najbardziej żałuję dwóch rzeczy. Pierwsza taka, że kiedyś, na początku bardzo kogoś zraniłam. Wiem, że ta osoba nie ma do mnie żalu, ale mnie to strasznie męczy. Dziś jest super kumplem.
Druga sprawa, prawo jazdy. Miałam okazję zrobić tam kurs na prawo jazdy, ale stwierdziłam, że mam za słabe ręce i nie utrzymam kierownicy. Dziś wiem, że dałabym radę. Ale trudno.
Czy się zmieniłam? Tak. Stałam się bardziej otwarta, potrafię walczyć o swoje i wiem, że warto próbować wszystkiego, bo "lepiej żałować, że coś nie wyszło niż, że się w ogóle nie spróbowało". Poza tym stałam się bardziej samodzielna. I zyskałam wspaniałych przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć.
Dziękuję Wam!

3 komentarze:

Happy pisze...

słyszałam,że w Konstancinie jest dobra baza rehabilitacyjna:) zapraszam do siebie i mam Cię w linkach:)

Ola pisze...

hmmm zmieniłaś się i to bardzo...Z cichej Myszki na zwariowaną Mychę :P

REwelkaa pisze...

No coś Ty, aż tak to nie :P