Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

sobota, 21 maja 2011

Gotowanie.

Od zawsze lubiłam bawić się w kuchni. Zawsze na jakieś święta lub inne okazje pomagałam Mamie przy gotowaniu i pieczeniu. Tutaj w akademiku gotowałam mało, powód? Lenistwo. Zwyczajnie mi się nie chciało. Najczęściej było tak, że jadłam kanapki, tosty, itp, miałam gotowe jedzenie od Mamy tylko do odgrzania lub jedzenie robił G. (chłopak Oli) jak wrócił z pracy.
Od kilku dni się zmieniło. Postanowiłam, że będę sobie gotowała sama. I tak oto powstały kotleciki, zupa pomidorowa, pulpeciki a dziś będą krokiety z farszem pieczarkowym, a jeśli zabraknie farszu zrobię naleśniki z dżemem. Jak na razie po kuchni i pokoju roznosi się zapach smażonych pieczarek. :)
Mam jeszcze wiele innych pomysłów na dobry obiad tylko niestety czasu bardzo mało. Nie dość, że wielkimi krokami zbliża się sesja to jeszcze Potwór spowalnia wszystko co robię, więc to, co innym zajmuje minut 10, mi zajmuje 20. Mimo wszystko Potwór ze mną nie wygra!
A propos walki to za chwilę mam rehabilitację, więc żegnam się z Wami. Buziaki. :*

8 komentarzy:

Zim pisze...

No to witaj w klubie :) Ja dziś smażę naleśniki ;) Wiem, prostackie, ale dla przykładu od dobrych paru miesięcy umiem sama zrobić kebab (czy raczej - shoarmę) - ostatnio nawet przyprawę sama wymieszałam. Wbrew pozorom gotowanie nie jest trudne, a wbrew stereotypom - to często mężczyźni umieją dobrze gotować, tylko im się nie chce ;) Pozdrawiam :)

Kaśka pisze...

A ja do tej pory nie nauczyłam się gotować ;) ale kto wie może kiedyś...
Walcz tak jak do tej pory z Potworem :)

Anonimowy pisze...

Rysia ;)
narobiłaś zapachów tylko przez te kilka dni ;p i tak sobie pomyślałam, że też mało gotuję ;P jak skończy się w lodówce jedzenie to może się za coś wezmę ;p
buziak :) :*

Kotowa :D

hanusia pisze...

Mniam, uwielbiam krokiety :) Ja przed wyjazdem na turnus z Kajtusiem muszę zostawić swoim chłopcom też jakąś wałówę, min. krokiet z kapustą z grzybami im zrobię ;) Ach... narobiłaś mi ochoty Ewelinko!
Pozdrawiam i trzymam kciuki za sesję -kajtusiowa mama

REwelkaa pisze...

A ja dziś miałam ochotę na truskawki! I wiecie co? Cieszę się, że wymyślili coś takiego jak supermarkety. Pojechałam i od razu kupiłam truskawki, zmiksowałam i wypiłam! Pychotka! Mniam. :)

Anonimowy pisze...

I’m still studying from you, however I’m bettering myself. I certainly love reading everything that is written in your blog.Hold the stories coming. I beloved it!

Salanee pisze...

No, to się chwali, że sobie gotujesz, a powiedz mi, czy ta kuchnia jest wspólna? Nie podjadają ci inni? :D

REwelkaa pisze...

Kuchnia jest wspólna, ale każdy kupuje sobie. A w sumie znamy się dobrze, więc problemu z podjadaniem nie ma :)