Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

środa, 4 maja 2011

Majówka.

Majowy weekend był nieco urozmaicony.

Od środy do soboty byłam w domu, oczywiście pełniłam etat Niani i najlepszego kompana do Bartkowych zabaw.
W tym czasie też odwiedziłam przyjaciółkę i Jej Synka. Czas minął mi w innym towarzystwie niż zazwyczaj i jest to naprawdę fajne. Porozmawiać o innych problemach niż uczelnia, kolokwia, itp.
W sobotę zabraliśmy się z Bartkiem do mojej Siostry a Bartkowej Mamy.
Niedziela miała być pełna wrażeń, spędzona na Starówce w Warszawie z Bartkowymi Rodzicami, ale pogoda Nas trochę zaskoczyła, więc skończyło się w pizzerii. ;) Ważne, że niespędzona cały dzień w domu.
Po 'najeździe' na pizzerię wróciliśmy do murów domu. Szkoda tylko, że było chłodno i nie udało się zwiedzić Starówki i skosztować starówkowych lodów. :)

Poniedziałkowy atak na autobus w kierunku supermarketu okazał się 'tykającą bombą'. 
I tu właśnie zobaczyłam drugie oblicze ludzi.
Ponieważ Bartkowy Tata z samego rana wyruszył do pracy, nie było samochodu. A w domu nic do jedzenia, więc co było robić.Jako, że nie dam rady sama zmagać się z kołami wózka po chodnikowej kostce Siostra musiała mnie prowadzić. Tylko co z Bartkiem? Bartek, na kolanach u cioci. I do autobusu.
W autobusie Mały Wielki Człowiek przegrał walkę ze swoimi oczami i zasnął. I tu problem. Jak wyjdziemy ze śpiącym Bartkiem z autobusu? I wiecie co? Tylko jedna, jedyna kobieta zapytała czy pomóc! W autobusie ludzi pełno i tylko Ona jedna! Tak samo było w drodze powrotnej. Nikt! Nawet kierowca z autobusu nie wyszedł żeby opuścić podjazd! Czy u Nas w kraju ludzie nie mają za grosz uczuć? Czy tylko ja mam takie wrażenie?

W ciągu tych kilku dni zobaczyłam, że ludzie dzielą się na ludzi i 'ludzi'.

A na koniec majowego weekendu pogoda zrobiła psikusa i spadł śnieg. Na szczęście dziś już świeci słonko! 

A niedługo powrót do Siedlec. Weekend się skończył i teraz dopiero się zacznie. Coraz bliżej sesja. Nauki coraz więcej. Oby szybko się skończyło, noo i oczywiście pozytywnie i wszystko 'do przodu'.


PeeS. Jeśli ktoś z Was zna dobrego specjalistę, któremu nie obcy jest zanik mięśni - proszę o namiary! Stowarzyszenie SMAk Życia poszukuje fachowca z PFRON-u i księdza, którzy chcieliby się udzielać w ramach wolontariatu. Bardzo ważne!

A tymczasem ściskam Was mocno i zabieram się za pakowanie.
Buziaki.

6 komentarzy:

Zim pisze...

A że zadam pytanie... Czy to na Śląsku dopadł Cię śnieg czy gdzieś jeszcze poza Śląskiem i ewentualnie górami spadł? Pozdrawiam :)

Zrymowana Łowiczanka pisze...

Ech ja to majówkę poczułam już w kwietniu jak zobaczyłam całe żółciutkie łąki:):) coś wspaniałego:) Pzdr:):)

hedensk900 pisze...

Ja w lato jeżdżę prawie ciągle autobusami i przyzwyczaiłem się do chamskich pasażerów, ale do chamskich kierowców nie mogę jakoś xD

hedensk900 pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
REwelkaa pisze...

Śnieg mnie dopadł pod Warszawą :P

Anonimowy pisze...

Bardzo dobre rzeczy.