Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

sobota, 7 maja 2011

"... wstań, nie skupiaj się na słabościach i wątpliwościach, Wyprostuj się... Wstań i idź.''

SMA towarzyszyło mi odkąd  tylko pamiętam.
Z roku na rok wykańczało moje mięśnie, spowalniało ruchy i utrudniało chodzenie. Dziś poruszam się na wózku. Chodzę tylko przy balkoniku i nie są to oszałamiająco dalekie dystanse. Codzienne czynności jestem w stanie wykonać sama. Jednak z dnia na dzień muszę włożyć w to coraz więcej siły i czasu. Mając
'w sobie Potwora' nie łatwo jest żyć. Niewiedza związana z tą chorobą jest straszna. Każdy kolejny dzień jest znakiem zapytania, co przyniesie choroba. Mój stan zdrowia zawdzięczam swoim rodzicom
i rodzinie. Mojej Mamie, która jeździła ze mną na turnusy, która opiekowała się mną i pomagała we wszystkim.
Teraz podjęłam bardzo ważną decyzję, która niestety jest bardzo kosztowna i nie wiadomo czy przyniesie jakiekolwiek skutki. Jednak wiem, że stojąc
w miejscu i nie robiąc nic, nie próbując nowych osiągnięć w medycynie, nie ryzykując, nie uda mi się pokonać ''dziadostwa'', które we mnie siedzi
i powoli zżera moje mięśnie.
Komórki macierzyste, o których mowa, mogą być szansą na minimalną nawet poprawę lub zatrzymanie choroby. To mi wystarczy. 
Decyzja ta, nie była podjęta ot tak, miałam wątpliwości. Szukałam kontaktów z osobami, które przeszły już taki zabieg, dowiedziałam się wszystkiego co mogłam na temat przeszczepu. W tej chwili jestem świadoma swojej decyzji.
Nie oczekuję cudów. Wiem też, że nic nie tracę, a mogę zyskać chociaż lekką poprawę, jeśli nie, przynajmniej będę świadoma, że zrobiłam wszystko co mogłam w walce z ''Potworem''. W tej nierównej walce o zdrowie i życie. Przegrałam niejedną bitwę, ale mogę wygrać wojnę.
Tak więc, chcę spróbować. Chcę, jeśli tylko uda mi się zebrać tak dużą kwotę. Wiem, że nie będzie to jutro, czy za miesiąc. Może być nawet za rok czy dwa, Ja chcę!
"Jesteśmy zdolni do wielkich rzeczy jeżeli nie pozwolimy, by pokonał Nas lęk przed własną słabością".

7 komentarzy:

Zim pisze...

Nie wiemy, co przyniesie Przyszłość, ale ostatnio np. czytałam o tym, że uczeni z jakiejś uczelni w Rijadzie znaleźli już sposób na antybiotykooporne bakterie. Czasem sobie myślę, że człowiek odkrywa inne planety, mgławice, planuje zasiedlić np. Marsa - a tu na Ziemi jest tyle potrzeb i tyle do odkrycia czy ulepszenia.
Zmagania się z chorobami to codzienność milionów ludzi na całym świecie, ale najważniejsze nie jest to, na co chorujemy, ale to, jak z tym żyjemy.
Polecam szczególnie film "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń" (łatwo można go znaleźć w sieci).
Pozdrawiam serdecznie :)

REwelkaa pisze...

Film oglądałam. Daje dużo do myślenia. Nick jest niesamowity.

Salanee pisze...

Trzeba walczyć, nie wolno się poddawać, chociażby wyrastały nam pod nogami coraz to większe kłody. Niestety, u większości osób problemem najważniejszym jest pieniądz. Cóż z tego, że chcemy walczyć ponad siły, jak bez pieniędzy nie wskóramy nic? Organizm się nas nie pyta, czy jesteśmy w stanie wytrzymać jeszcze trochę, on jakby nie było działa na własnych obrotach, a tylko od nas zależy, jak bardzo mu pozwolimy na to, aby robił sobie, co chce. Psychika jest bardzo ważna. Cóż ci mogę napisać: walcz z całych sił, nie daj się temu śmieciowi. Wejdź na bloga Pauli, ona też walczy, blog warty przeczytania: http://paulapruska.blogspot.com/

REwelkaa pisze...

Dziękuję Salanee. Bloga Pauli czytam na bieżąco. Oglądałam Ją nawet w ''DDTVN''.

Iva pisze...

KOchana wiem, że łatwo się mówi ale nie wolno się załmywać, poddawać, trzeba wierzyć w to, że jeszcze bedzie dobrze, pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.
Pozdrawiam serdecznie!!

ladybird pisze...

Trzeba mieć nadzieję, że w tym wszystkim jest jakiś plan, mimo wszystko...

Nie poddawaj się!
Wiem, że łatwo powiedzieć, ale musi być dobrze, musi!!!

Anonimowy pisze...

Z tego co wiem najlepiej takie zabiegi przeprowadzają w Chinach, chociaż ceny są jak z kosmosu. Słyszałam, że dużo osób z Polski jeździ przechodzi w Chinach terapię komórkami macierzystymi i ambasada polska w Pekinie im pomaga wszystko załatwić.