Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

poniedziałek, 25 lipca 2011

Twój los jest w twoich rękach.

Po kolejnych, długich przemyśleniach zadaję sobie pytanie: Czego właściwie chcę od życia, od ludzi mnie otaczających? Co ja mogę dać innym od siebie?
Porażki, które ponoszę mają to do siebie, że po każdej z nich mam wrażenie, że dać z siebie nie mogę nic. Moje słabnące z dnia na dzień mięśnie rozdmuchują iskry a moja psychika nie potrafi tego pojąć. 
Za szybko.  Za szybko tracę władzę nad własnym ciałem. Za dużo o tym myślę, i sama siebie oszukuję. 
Jednak mimo wszystko podnoszę się i pokonuję wszystko to, co los stawia na mojej drodze i staram się nie narzekać. Jest mi ciężko. 
Potrzebuję kogoś.
Potrzebuję ramienia, na którym mogę się oprzeć.
Potrzebuję kogoś z kim pokonam wszystko to, co jeszcze przede mną.
Nie potrzebuję przyjaciela. Ich mam. Albo znów siebie oszukuję. Są wtedy, gdy potrzebują mnie.  Rzadko odwrotnie. 
Pragnę. Chcę miłości.
Kogoś, kto będzie mnie kochał taką jaka jestem. 
Ale czy ktoś zakocha się w niepełnosprawnej dziewczynie? Mimo, że jest ładna. Mała i delikatna. Czasem dziecinna a zarazem dorosła. Wesoła i poważna. To czy można przyzwyczaić się do tego, że jest garbata, chuda, a jej ruchy są powolne?
Czy wolno mi kochać ze świadomością, że podstawowe czynności będą sprawiały mi trudność? Że będę potrzebowała stałej opieki?
Jestem normalną, młodą dziewczyną, która chce kochać.
Chcę być kochana, mimo swojej niepełnosprawności. 
Tak, mogę dać z siebie dużo. Mogę dać miłość. Tą opisywaną w książkach, w muzyce. Szczerą, prawdziwą miłość.


6 komentarzy:

Zim pisze...

Powiem tylko tyle... Że jesteś naprawdę cenną i wartościową osobą.

"Albowiem Bóg tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny" (Ewangelia Jana 3, 16).

Ludziom zdrowym, młodym i silnym tylko się wydaje, że są silni i niezależni. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, od jak wielu rzeczy zależy nasze życie - od wody, powietrza, pożywienia... W dzisiejszych czasach nasza kultura promuje myślenie o urojonej samowystarczalności, myślenie o tym, żeby zawsze być pięknym, zdrowym i bogatym - tak jak było w Starożytnym Rzymie. Ale, choć te rzeczy same w sobie oczywiście nie są złe, w rzeczywistości nie to jest prawdziwym celem życia człowieka.
Bóg Cię kocha taką jaka jesteś, ze wszystkimi Twoimi słabościami. Być może zadasz mi pytanie, skąd zatem cierpienie. Na to pytanie nie ma jednej i prostej odpowiedzi, mogę tylko powiedzieć że: "Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i boleje aż dotąd" (List do Rzymian 8, 22). Całe stworzenie, a więc i ludzie i zwierzęta... To wszystko pewnego dnia zniknie.
Jeszcze raz powtórzę, jesteś naprawdę cenną i wspaniałą osobą.
Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam, ocierając łzy... Tak jak mogę, na odległość.

Kaśka pisze...

Ewelinka... Tak jak sama piszesz, to co jest najważniejsze potrafisz dać.. To miłość.
Popatrz ilu jest innych, młodych ludzi, którzy zioną nienawiścią do drugich. Jest fajną, pełnowartościową dziewczyną, która zasługuje na miłość. I jestem pewna, że w przyszłości ją spotkasz :)

REwelkaa pisze...

Dziękuję Wam. :* Bardzo. :*

Lusilla pisze...

Cześć Ewelinka.Twój wpis bardzo mi się podoba.Napisałaś to co wiele osób z zanikiem mięśni czuje.Ja czuję dokładnie jak Ty .Tyle że nie potrafię tak pięknie wyrażać myśli.
Życzę Ci dużo sił,zdrowia i samozaparcia by mimo przeciwności losu nie poddawać się i uśmiechać się do świata.

Aspata pisze...

Hej Ewelinko:)

Myślę że znam odp. na Twoje troski.

Zim - pisze

Być może zadasz mi pytanie, skąd zatem cierpienie.
Na to pytanie nie ma jednej i prostej odpowiedzi, mogę tylko powiedzieć że: "Wiemy bowiem, że całe stworzenie wespół wzdycha i boleje aż dotąd" (List do Rzymian 8, 22). Całe stworzenie, a więc i ludzie i zwierzęta... To wszystko pewnego dnia zniknie.

Odpowiedz jest dostępna w Słowie Bożym

Anonimowy pisze...

Widzisz, moja dziewczyna ma SMA i ma chłopaka (czyli mnie) i czasem naprawdę nie wiadomo co gorsze:D Zaznaczam że ja żadnej choroby nie mam, jestem sprawny zarówno fizycznie jak i psychicznie, co niektórym zdaje się wręcz nieprawdopodobne ( bo jak to tak że zdrowy z dziewczyna na wózku). Więc nie załamuj się, ktoś kiedyś się znajdzie. Czasem trzeba tylko być odpowiednio cierpliwym. Tak więc życzę szczęścia i CIERPLIWOŚCI:)