Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

piątek, 9 września 2011

"Nic nie obezwładnia równie mocno,jak stres."

Uff.
Długo mnie nie było, bo i powodów było dużo. Tym najważniejszym była egzamin poprawkowy z biochemii.
Pierwszy termin poprawy był 6 września. Po otrzymaniu wcześniej przykładowych pytań od starszych roczników, przygotowałam się, że wcale nie będzie tak źle.
Poszłam na odpytywanie na pierwszy rzut. Wchodziliśmy po dwie osoby, jedna osoba dostawała pytania do przygotowania a druga była w tym czasie odpytywana. Po otrzymaniu pierwszego pytania w mojej głowie pojawiła się wielka czarna dziura! Nic, kompletnie nic nie potrafiłam sobie przypomnieć. Wszystko gdzieś tam było a ja nie mogłam sobie przypomnieć. Stres zrobił swoje. Obezwładnił mój umysł tak, że nawet na najprostsze pytanie nie potrafiłam odpowiedzieć.I niestety kolejna dwója została wpisana do mojego indeksu.
Dziś był drugi termin poprawy. Już nie byłam taka odważna i poszłam dopiero jako trzecia. Dostałam pytania do przygotowania a w tym czasie koleżanka była odpytywana. Przygotowałam co wiedziałam i słuchałam. Koleżanka zaliczyła, więc i ja odetchnęłam z ulgą i stres powoli ulatywał. Omówiłam pytanie, które przygotowałam, przy drugim Profesor trochę pomógł, kolejne też jakoś poszły. Nie powiem, że łatwo, bo nie ze wszystkiego się przygotowałam, ale udało się. Profesor wpisał mi trójkę do indeksu z przykazaniem zaglądania do biochemii, ponieważ na moim kierunku studiów ciągle będą się pojawiały te tematy.
Po wyjściu z "pokoju przesłuchań" odetchnęłam z ulgą.

Teraz został już tylko angielski.

Pozdrowionka. :*

5 komentarzy:

Kala pisze...

z angielskim też dasz rade! :)

Zim pisze...

No to gratuluję zwycięskiej walki! Tak to jest, że czasem pewne rzeczy idą nam trudniej i dlatego nawet 3 to już coś. Pozdrawiam :)

Agnieszka pisze...

Jak to się mówi, do trzech razy sztuka i w końcu się udało :))
Gratulacje :)
Pozdrawiam serdecznie! ;*

REwelkaa pisze...

Dziękuję :*

Salanee pisze...

Stres potrafi nieźle namierzać. Ja pamiętam, jak na maturze ustnej z polskiego, omawiając literaturę lagrową, zapomniałam wszystkie tytuły opowiadać, a treść doskonale znałam. Wzbudziło to wiele radości wśród komisji, ale stresa miałam tylko ja :)

Nie ważna ocena, ważne że się zdało. Z angielskim też sobie poradzić, i tak cię podziwiam, że studiujesz taki kierunek :)