Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

piątek, 14 grudnia 2012

Kościół a wiara.

Ostatnio coraz częściej jestem atakowana przez ludzi za to, że nie uczęszczam do kościoła.
Dlaczego nie chcę "modlić się" w wielkich świątyniach?
Wierzę w Boga, ale po swojemu. Nie muszę udowadniać tego ludziom. Nie chcę. 
Nie chcę klepać wyuczonych na pamięć formułek, przecież w tym wszystkim nie o to chodzi. 

Dziś, ludzie aby się modlić, uczą się na pamięć modlitw, pieśni, najczęściej smutnych. 
Aby się modlić zbierają się w wielkich świątyniach. Klękają przed figurami przedstawiającymi świętych. Powierzają swoje grzechy obcej osobie! A kto ma pewność, że ksiądz nie grzeszy? 
I w dodatku za to wszystko płacą! 
Płacić za wiarę? Za modlitwę? Za chrzest, ślub czy pogrzeb? Płacić za miejsce na cmentarzu? Dla mnie to nie do pojęcia! 

Może nie tak mnie uczono w dzieciństwie, jednak wiem, że to co wiem dziś i jak to postrzegam zmienia moje nastawienie do kościoła. Kościoła jako instytucji.
Moja wiara w Boga jest w sercu. I uważam, że zmuszanie kogoś do wyznawania wiary publicznie jest bezcelowe i bezsensowne. 

Nie chcę tu zmieniać niczyich wierzeń. Każdy ma swój rozum i wierzy na swój sposób.

Chciałabym jednak przytoczyć kilka powszechnie dostępnych, lecz przemilczanych przez kościół faktów:


"Strzeżcie się uczonych w piśmie, którzy pragną chodzić w długich szatach i lubią pozdrowienia na rynkach oraz pierwsze siedzenia w synagogach i najpocześniejsze miejsca na wieczerzach i którzy pożerają domy wdów, a dla pozorów odmawiają długie modlitwy. Ci otrzymają ciężki wyrok." (Łk. 20:46,47)


"Nie będziesz sobie czynił żadnych rzeźb ani podobizn niczego, co znajduje się wysoko na niebie albo co jest nisko na ziemi, albo wreszcie co żyje w wodzie poniżej powierzchni ziemi. Nie będziesz się im kłaniał ani im służył. (5 Księga Mojżeszowa 5, 6-21)

"Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką." (Dzieje Apost. 17:24, Biblia Tysiąclecia).

"Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity,
gościnny, sposobny do nauczania, nieprzebierający miary w piciu wina, nieskłonny dobicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz, dobrze rządzący własnym domem,trzymający dzieci w uległości, z całą godnością. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czelewłasnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży? Duch zaś otwarcie mówi, żew czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczymi ku naukom demonów. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własnesumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują]powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniemwierzący i ci, którzy poznali prawdę." (1 Tym 3:2-5,4:1-3)


Mam nadzieję, że ci którzy to czytają nie odbiorą źle moich słów. Tak jak pisałam, nie mam na celu zmieniać niczyich wierzeń. Są to tylko moje przemyślenia.

14 komentarzy:

Zim pisze...

No to Rewelko jesteś niedaleko od miejsca, w którym Luter i Wiklef zaczęli swoją Reformację... Oby tak dalej! Życzę Ci, abyś poznała Chrystusa osobiście... Aby Reformacja dokonała się w Twoim życiu i sercu, jak i u mnie... A atakami się nie przejmuj, bo prawdziwi czciciele Boga żywego zawsze będą na cenzurowanym. Pozdrawiam :)

Zim pisze...

A jeszcze od siebie dodam, że w Polsce większość ludzi rozumie Kościół jako budynek albo instytucję. Ale biblijna definicja Kościoła jest inna - to jest społeczność. To społeczność wszystkich ludzi, którzy zaufali Jezusowi Chrystusowi.
Gorąco zachęcam Cię Rewelko do dalszego studium w tej kwestii, szczególnie polecam tu List do Rzymian albo 1 List do Tymoteusza. Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Będziesz smażyć się w piekle! :D

REwelkaa pisze...

Piekło niech mnie pochłonie :D

Anonimowy pisze...

Tak na serio dorzucę swoje 5 groszy. Trzeba pamiętać, że wyżej wymienione cytaty są wyrwane z kontekstu. Ludzie dziś wyciągają wersety biblijne z kontekstu i na ich podstawie tworzą różne teorie. Zwracajcie uwagę na kontekst: kto pisze, do kogo, jakie są okoliczności, jaka jest sytuacja historyczna, kulturowa, polityczna. Wg przekazu biblijnego Jezus oddawał dziesięcinę, MY jak to się ogólnie przyjmuje powinniśmy go naśladować bo jesteśmy 'dziećmi Bożymi' więc też powinniśmy to robić. Koniec i . PIEKIELNA BLONDYNKO :D

Zim pisze...

A ja tylko dorzucę swoje jeszcze mniejsze 3 grosze... Jezus nakazał nam miłować bliźnich. Nawet wrogów! A widzę, że ci, którzy są tak mądrzy i ponoć dobrze znają Biblię, osądzają tutaj kogoś, kogo (śmiem twierdzić) nie znają. Czy wszyscy atakujący Rewelkę ją znają? Wiedzą co dzieje się w jej sercu? Ja nie wiem, dlatego jej nie osądzam, życzę jej tylko jak najlepiej i będę jej błogosławić i modlić się o nią.
A co do dziesięciny, to polecam ten artykuł: http://ulicaprosta.net/nowastrona/tikiwiki24/tiki-read_article.php?articleId=3 Pozdrawiam :)
PS: Rewelko, jeśli chcesz, napiszę Ci na priva coś na ten temat. Ale jak chcesz :) Masz tu gdzieś na blogu swój e-mail?

Anonimowy pisze...

Hmm czy ja w którymś zdaniu ją zaatakowałem? Odniosłem się tylko co do obiektywizmu wyżej napisanego tekstu 'nadwrażliwcu' :)

REwelkaa pisze...

Tak, adres jest podany pod zakładką "Kontakt".

Cytaty są wyjęte z kontekstu, ponieważ wklejanie całej Biblii nie miałoby sensu. Kto będzie miał ochotę odnajdzie podane fragmenty i przeczyta całość.

Anonimowy pisze...

Ewelina, witaj...to jest jednak inaczej,niz Ty komentujesz...Jesli sie czegos nie pielgnuje, to usycha...wiara też.Mowisz ze w duzych zbiorowiskach. Ale szkolnictwo tez jest w zbiorowiskach, co bys sie nauczyla,gdyby pozostawiac to twojej woli?Ze niby w domu..Naprawde..?wziela bys sie za ksiazke..?moze ra czy dwa, ale przez cale lata? nieee..mwoei ci ze nie...Dlatego w gromadzie o tyle lepiej, ze nie płowieje...

REwelkaa pisze...

Nigdzie nie napisałam, że źle, że w dużych zbiorowiskach tylko, że w kościołach, w które ludzie wkładają tyle kasy, że wiele biednych dzieci miałoby domy. Jeśli ktoś wierzy naprawdę może spotkać się nawet w starej szopie. Dlatego nie mam nic do modlenia się w zbiorowiskach. Ale ma to być mądra modlitwa. Co z tego, że ludzie w niedzielę idą na mszę, są mili jak w ciągu tygodnia są zupełnie inni. To sztuczność ludzi odrzuca mnie od całej reszty. Ja wierzę po swojemu. Nie muszę tego nikomu pokazywać. I nie znaczy to, że nie pielęgnuje swojej wiary.. .

Anonimowy pisze...

Napisalaś w wielkich swiatyniach, to zrozumialam ze jest tam duzo ludzi..Ale powiedz co ci sie stało, ze zaczynasz takie rzeczy widziec...Czy naprawde sądziłas ze księża nie sa grzeszni? Jesli tak, to bylas dziecinna i miej do siebie pretensje a nie do ludzi,ktorzy przychodza sie modlic do swiatyni.Inna sprawa: ze ludzie sa mili w ciagu tygodnia...ze zaklamani.Ale tacy są i co chcesz zrobic..?powystrzelać? zauwaz, jak wiele dzieci ma awanturujących sie rodzicow,ktorzy tworza pieklo w domu a tobie jako sąsidce uklonia sie grzecznie.Nie przychodzi ci to do glowy? Bycie falszywym nie zalezy od wiary wyznawanej,nawet ateista moze taki byc...Byl nim Hitler i Stalin...Zdaje mi sie, ze nie umiesz sprecyzowac co ci doskwiera w tym wszystkim...trzymaj sie cieplutko

REwelkaa pisze...

Nie, nie sądziłam, że księża nie są grzeszni, to też ludzie. Dlatego uważam, że ksiądz księdzem powinien być tylko podczas mszy, powinien mieć życie prywatne, rodzinę i bez żadnych celibatów. Czego ksiądz, który nie ma własnej rodziny nauczy o małżeństwie?

Dlatego też uważam, że jako spowiedź powinna wystarczyć ta powszechna. Każdy w myślach wyznaje swoje grzechy. Na sąd ostateczny przyjdzie pora.

Anonimowy pisze...

REwelka :))) wszystko ładnie pieknie...On naucza na tej samej zasadzie co ginekolog mężczyzna leczy kobiety...A nie powinien, bo nie ma narzadow rozrodczych? no weż nie mow...A lekarz,ktory nie przeszdł żółtaczki, nie ma jej leczyć?ej to nie tak..))

Co do zycia prywatnego księży...To Ty tak uważasz, a przychodzi ci do głowy,ze na przyklad moja mama NIE uwaza tak? ze chce by ksiadz byl w stanie bezżennym..To co zrobisz z kims takim? w kosmos wystrzelisz?
Jeśli nie chcesz należeć do tego koscioła, to znajdz sobie inny..Przeciez ewangelicy takie maja zasady, to w czym problem,?Albo bądz ateistka..Mam kolegę ateiste i on nie zajmuje sie sprawami koscioła bo go to w ogole nie obchodzi, jak ze wlasnie jest ateistą. Chyba jednka nie wiesz, czego chcesz...Powierzchownie cos wiesz a dogłębnie nie chcesz...

REwelkaa pisze...

Wyraziłam swoje zdanie. Wierzę w Boga i nie zamierzam być ateistką. Mam po prostu inne zdanie na temat "nauczania" ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie. Nikomu nic nie narzucam.
Hmm.. Może i nie wiem czego chcę, ale ciągle do tego dążę, szukam siebie w tym wszystkim. Czy to źle?