Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

piątek, 20 września 2013

Każdy ma swój własny skrawek nieba.. .

Wiele myśli krąży po mojej głowie, nie wiem od czego zacząć.. . Bo jak można opisać szczęście?

Kilka lat temu zamarzyłam sobie, że chciałabym wznieść się w niebo. Myślałam o tym dość długo, ale nie przyszło mi do głowy, aby zrobić coś w tym kierunku. I tak na długo o tym zapomniałam, bo były ważniejsze sprawy.
Ale przecież co jest ważniejszego od spełniania marzeń?!

Do spełnienia mojego marzenia przyczyniła się moja Siostra, która wyszukała w Internecie numer do Pana Mirka, który ma motolotnię. Zadzwoniła pod wskazany numer i spytała czy taki lot byłby możliwy. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi podała mi numer, abyśmy umówili się już na konkretny termin. Niestety wolne terminy nam się nie zgadzały, dlatego Pan Mirek podał mi numer do Pana Janusza.
Trzy dni po telefonie do Pana Janusza (08.09) razem z bratem i jego dziewczyną byłam już na lotnisku w Wiśniewie (lotnisko jest akurat w remoncie, dlatego tym bardziej dziękuję Panu Januszowi, że udało się polecieć).
Tam Pan Janusz opowiedział jak będzie odbywał się lot, po czym założył mi pasy i kask. 
Byliśmy gotowi do lotu. 
Niestety nie wzięłam pod uwagę jednej ważnej rzeczy, a mianowicie swojej głowy.. .
Lot trwał krótko, ponieważ podczas wzbijania się nie mogłam utrzymać głowy w pozycji pionowej. Tu dał się we znaki potwór, który mocno osłabił mi mięśnie karku i brzucha, przez co przy zbyt gwałtownym podmuchu wiatru głowa zwyczajnie nie miała siły pozostać w naturalnej pozycji. Dodatkowo ciężki kask utrudnił mi podniesienie głowy. Dlatego mój lot odbył się w dość niewygodnej pozycji. Pan Janusz, ponieważ nie wiedział w czym tkwi problem, a na górze nie mogliśmy się porozumiewać, przestraszył się, że coś mi się stało i postanowił wylądować.
Mimo wszystko było to cudowne przeżycie. Widok z góry zdumiewający!
Wiatr, który owiewa ciało, głowa w chmurach i niesamowite poczucie, że mimo niepełnosprawności można robić rzeczy, takie same jak osoby pełnosprawne. Poczucie całkowitej wolności! 
Na pewno to powtórzę, tylko wcześniej wymyślę sposób na utrzymanie głowy! 

Chciałabym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do spełnienia mojego marzenia. 
To dzięki Wam mój świat jest piękniejszy i pełen wrażeń. 
Właśnie w takich chwilach wiem, że warto marzyć. I warto te marzenia spełniać.
Wiem też, że otacza mnie mnóstwo ludzi o ogromnych sercach. 
Najbardziej jednak chciałabym podziękować Panu Januszowi, który podzielił się ze mną swoją pasją, jaką jest latanie i pokazał mi skrawek świata z góry.. .
Wiem, że słowa to za mało
DZIĘKUJĘ!

To był zdecydowanie mój kawałek nieba!!!

***

Kolejne dni września biegną sobie nadzwyczaj spokojnie.
W poniedziałek 23.09 mam egzamin z praktyk, a w sobotę 28.09 wyjazd nad morze na szkolenie z zakresu e-biznesu oraz rehabilitację w ramach projektu unijnego "Śmiałym szczęście sprzyja" organizowanego przez PCPR. Tym samym przedłużam sobie wakacje o dwa tygodnie. ;)
Oby pogoda dopisała - mam tu na myśli tylko BYLE NIE PADAŁO!

7 komentarzy:

Zim pisze...

Gratuluję!! :)

Heecha pisze...

Fajnie by było gdyby ktos pomyslałby o lekkim podrasowaniu takiej paralotni i dodania do siedziska zagłówka.Sama bym z checią poleciała.

Anonimowy pisze...

Super sprawa! Następnym razem koniecznie trzeba pomyśleć jakby tu pomóc tej głowie. buziak :*

http://www.magazyn-seniora.com/

Ula Nowak pisze...

Ewelinko gratulacje- pisz częściej :)

Burning Giraffe pisze...

To musiało być naprawdę fantastyczne przeżycie :)

REwelkaa pisze...

Ula, staram się pisać wtedy, kiedy dzieję się coś fajnego, tak żeby nie opisywać zwykłej codzienności, bo nie zawsze jest to fajne :)

Pozdrawiam Was Kochani :)

REwelkaa pisze...

Ula, staram się pisać wtedy, kiedy dzieję się coś fajnego, tak żeby nie opisywać zwykłej codzienności, bo nie zawsze jest to fajne :)

Pozdrawiam Was Kochani :)