Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

środa, 18 września 2013

Natomiast wrzesień.. .

Te wakacje zapowiadały się mało ciekawie. Miały być tylko praktyki, żadnych wyjazdów. Jednym słowem nuda. A jednak było zupełnie inaczej!
Lipiec tak jak pisałam spędziłam na wyjazdach. Była Warszawa, był Radom, był pobyt u babci.
Sierpień był miesiącem praktyk, ale mimo to popołudnia starałam się wykorzystywać do oporu. Razem z siostrami chodziłyśmy na spacery, na zakupy oraz organizowałyśmy sobie inne rozrywki.

Rynek w Węgrowie

Jedną z takich rozrywek był pokaz kaskaderski Panów z Czech. :) Przed pójściem tam miałam wątpliwości, bo przecież nigdy nie interesowały mnie takie rzeczy... i to był błąd. ;) Pokaz był bardzo fajny. Panowie skakali z jednego samochodu na drugi, skakali motorami nad 8 samochodami a także ludźmi. Były też skoki przez płonące obręcze. Jeden z kaskaderów skakał niczym pantera przez 3 obręcze jak gdyby nigdy nic. ;)
Jednak najbardziej na pokazie podobała mi się jazda Panów w kuli. Ważąca kilka ton, ogromna metalowa kula, a w niej dwóch Panów na motorach! Widok w nocy przy oświetlonej reflektorami kuli i ci dwaj w środku to coś naprawdę niesamowitego.
Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Czesi są przemili i...przystojni. ;) Naprawdę polecam taki pokaz. To tylko 1,5 h, więc jeśli będzie u Was w mieście, nie zastanawiajcie się. Na pewno nie będziecie żałować!
Pokaz kaskaderski - Street Owners

W sierpniu miałam też sesję zdjęciową. Zadowolona do końca nie jestem z podejścia fotografa do mojej osoby, ale może to dlatego, że był dość młody. ;)

28.08.
Fot. Marcin R.

Natomiast wrzesień.. . Pierwszy tydzień września spędziłam u Siostry. Poza łażeniem po sklepach i spacerowaniu z siostrzeńcami, postanowiłam odświeżyć kontakt z kolegą z liceum. Nie widzieliśmy się ponad 3 lata! Co prawda pisaliśmy ze sobą dużo, ale jednak to nie to samo.
Stwierdziłam, że skoro jestem w Warszawie to warto byłoby to wykorzystać. I tak od słowa do czynów.
Umówiłam się z Patrykiem w jednym z warszawskich centrów handlowych. To jest naprawdę niesamowita sprawa, bo myślałam, że po tylu latach niewidzenia się nie będziemy mieli zwyczajnie o czym ze sobą rozmawiać. A jednak było zupełnie inaczej! Przez 4 godziny naszego spotkania cały czas gadaliśmy. Wspominaliśmy liceum i stare czasy. Opowiadaliśmy sobie o tym co u nas dzieje się teraz a także o zwykłych błahostkach. Nawet nie zauważyłam kiedy minęły te 4 godziny.
Teraz, mam nadzieję, uda nam się spotykać częściej. :)
Konstancin. Maj 2010r.

Powrót ze spotkania był pełen wrażeń, niekoniecznie przyjemnych, ale to temat na osobny post.

Żałuję tylko, że udało mi się w te wakacje spotkać tylko z Patrykiem. W planach miałam też inne spotkania, ale musiałam już wracać do domu żeby załatwić inne ważne sprawy, o których również będzie osobny post. :)

Całuję Was gorąco! :)

PeeS. Klikając na zdjęcie zostaniecie przeniesieni do całej galerii, tam jest ich więcej. :)

Brak komentarzy: