Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

piątek, 25 października 2013

Schody, schody, schody.

Podróż do Warszawy z Siedlec jest męcząca. Podróż pociągiem. Podróż, taka wymaga wiele cierpliwości i dużo pewności siebie. 
Dojście do wielu miejsc, które powinny być łatwo dostępne dla wszystkich, dla osób na wózkach jest czasami niemożliwe. 
Podczas mojej podróży z Asiulką, jednym z najczęściej powtarzanych zdań było: "Przepraszam, czy możemy prosić o pomoc?" 
Schody, schody, schody. Słowo to niedługo stanie się dla mnie czymś w rodzaju strasznego horroru, po którym nie można zasnąć. 

Mimo tych złych stron naszej podróży, cieszę się, że dałyśmy sobie radę. Pomimo spóźnienia na pociąg powrotny i wielu nerwów z tym związanych było warto odwiedzić Konstancin po tylu latach. 

Po raz drugi w tym roku zobaczyłam się z dawno niewidzianą, bliską mi osobą. 
I choć z Michałem nie mieliśmy dla siebie zbyt dużo czasu, to warto było jechać, żeby spotkać się po 3 latach. To naprawdę fajne uczucie móc spędzić z kimś miło czas, choćby była to tylko godzinka. 

Teraz mam tylko nadzieję, że uda nam się spotykać częściej. 


PeeS. Piosenka napisana trzy lata temu przez Michała dla mnie

2 komentarze:

Zim pisze...

To samo widzę w autobusach czy tramwajach w moim mieście. Jeszcze jak się trafi niskopodłogowy, to pół biedy. Ale są osiedla, gdzie taki tabor nie dociera.
Albo inny absurd rodem z mojego miasta: w jednym z urzędów przy schodach jest co prawda platforma do przewozu wózków, ale ona jest na samej górze. Żeby ją uruchomić, trzeba na dole nacisnąć guzik,aby zszedł ochroniarz i uruchomił platformę...
Pozdrawiam :)

Burning Giraffe pisze...

Absurdów związanych z "ułatwieniami" dla niepełnosprawnych na każdym rogu pełno. Wstyd o nich pisać.

A piosenka świetna. Zdolnych masz znajomych :)