Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

"Niedasię"

"Ryzyko jest wskaźnikiem stanu lub zdarzenia, które może prowadzić do strat." - Co robić, gdy chcesz podjąć ryzyko? Co zrobić, gdy chcesz żyć na własny rachunek, samodzielnie? Co zrobić, gdy masz mnóstwo planów, które układają się w całość, a nikt z Twoich bliskich nie chce tego zaakceptować? 

W życiu przychodzi taki moment, gdy musimy podjąć decyzję co chcemy robić dalej ze swoim życiem. 
Ja po prawie 4 latach mieszkania w akademiku długo myślałam nad tym "co dalej?" Zastanawiałam się czy dalej studiować w Siedlcach coś co jest ciekawe ale nie dla mnie. Bioinżynieria produkcji żywności jest czymś przyszłościowym. Produkcja żywności, przetwarzanie jej jest czymś co będzie potrzebne zawsze. Jednak ja wiem, że się w tym nie odnajdę. Wiem, że zamiast uczyć się o tym jak żywić zwierzęta by uzyskać dobrą żywność wolę dowiadywać się jak uzyskać dobrą żywność w sklepie, jak ją przyrządzić aby była zdrowa i jak można pomóc ludziom, którzy mają problemy ze zdrowym odżywianiem przez co bardzo chorują. 
Dlatego postanowiłam porzucić Siedlce, akademik i bioinżynierię. Postanowiłam, że magisterkę zrobię na kierunku zbliżonym do tego co chciałabym robić w życiu, a ponieważ w Siedlcach tego nie ma wybrałam Warszawę. 
Warszawa. SGGW. Moja ambicja i wiara w swoje możliwości sprawiła, że postanowiłam znaleźć pracę, wynająć mieszkanie i zacząć żyć na własny rachunek. 
Ponieważ chciałabym iść na studia zaoczne, a w chwili obecnej nabór jest tylko na studia stacjonarne postanowiłam poczekać i do października zająć się tylko pracą. 

W ciągu miesiąca znalazłam pracę i mieszkanie pod Warszawą. Przejrzałam mnóstwo ciekawych ofert mieszkań. Jednak w większości barierą były schody. Obdzwoniłam chyba wszystkie z możliwych. Podstawowym pytaniem było to czy w bloku znajduje się winda i czy jest podjazd na klatkę. Udało się znaleźć 4 takie mieszkania. Uff. Biorę jedno z nich! 

Jest w dobrej lokalizacji, blisko głównej ulicy. Dookoła sklepy. Zaraz obok przystanek i dobry dojazd do pracy. Mieszkanie ładne, przestronne, ciepłe. W bloku znajdują się trzy windy. Jest elegancki podjazd. 
Zdecydowałam się.

Wszystko co sobie do tej pory zaplanowałam ułożyło się w całość. Osiągnęłam to co chciałam. Teraz muszę udowodnić wszystkim dookoła, że sobie poradzę, że warto ryzykować. 
Ale... Czy moja wiara w siebie nie sprawi, że się rozczaruję? Że później będę żałować? 

Jeśli nie dam rady zrezygnuję z pracy i mieszkania. Wrócę do domu, złożę ponownie papiery na Uniwersytecie w Siedlcach i tam dokończę to co zaczęłam. 
Jeśli się nie uda przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam. Jeśli nie zaryzykuję nigdy się tego nie dowiem. 

Chciałabym aby inni też zaczęli wierzyć w to, że mi się uda. Wiem, że wszyscy się martwią, ale ja chcę korzystać z życia dopóki mogę. Dopóki jestem samodzielna i mogę robić wszystko, to co osoby zdrowe, dopóki nie potrzebuję pomocy przy gotowaniu, sprzątaniu a tym bardziej przy czynnościach dnia codziennego takich jak mycie się czy ubieranie, chcę chociaż przez jakiś czas z tego korzystać. 
Nie wiem kiedy Potwór postanowi zabrać mi tę możliwość, ale jestem świadoma, że SMA to nie katar i nie przechodzi ot tak. To postępująca choroba. Może zaatakować jutro, za miesiąc, za rok? Może w końcu uda się znaleźć lek, który chociaż zatrzyma to cholerstwo. Może do tego czasu uda mi się nie poddać Potworowi. Lecz jeśli Potwór postanowi odebrać mi siłę wcześniej, chcę mieć możliwość aby spróbować samodzielnego życia. Życia na własny rachunek z osobą bliską u boku. 

Nie podcinajcie mi skrzydeł, kiedy ja chcę latać. Życie samo w sobie jest okrutne. Ja chcę sprawić by moje było takie jakie sobie wymarzyłam, chcę pokonywać wszelkie "niedasię", chcę walczyć. Choć przez chwilę. 




11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dasz radę siostra. ! Będzie dobrze. :)

LadyoftheHouse. pl pisze...

i nikt nie ma prawa Ci tych skrzydeł podcinać!!! DZIELNA Z CIEBIE KOBIETKA - PRAWDZIWA TWARDZIELKA! pozdrawiam cieplutko!

Kaśka T pisze...

Gratulacje Ewelinka!

Dobry-przystanek.bloog.pl pisze...

I dlatego, że chcesz, że masz marzenia, wzbudzasz w sobie pragnienia i wierzysz w siebie uda Ci się :) Tak wiele zrobiłaś by być tu, gdzie teraz jesteś więc nie ma możliwości byś nie osiągnęła tego, czego pragniesz. Z Twoich słów spogląda odwaga i determinacja, to solidne fundamenty by podążać dalej w kierunku marzeń, uda się ponieważ chcesz, nie rezygnujesz i zdajesz sobie sprawę, że "niemożliwe" nie istnieje :) Mocno trzymam kciuki :) Jesteś inspiracją, a to cudowna cecha :) Powodzenia :)Jenny

Anonimowy pisze...

Dasz radę ze wszystkim? bo wiesz, samodzielnośc to śliczna sprawa, ale samemu płaci sie rachunki.Ambicja nie pozwala,by za mieszkanie i studia płacili mama i tato...czy dobrze rozumiem? bo albo oni będa płacic i dyrygowac twoim życiem, albo ty sama opłacisz i sama sie będziesz rządzić...więc jak..?

REwelkaa pisze...

Dlatego właśnie poszłam do pracy aby móc opłacić mieszkanie. Przez 3,5 roku studiów w akademiku utrzymywałam się sama, bez pracy, więc czemu teraz miałabym nie dać? Tym bardziej, że mieszkanie będę dzielić z chłopakiem, więc opłaty na pół.
Gdybym nie miała pracy i wiedziała, że finansowo nie dam rady nie porywałabym się na mieszkanie pod Warszawą, tylko po to żeby coś komuś udowodnić...

Zim pisze...

Ot, i Amen, jak mawiał klasyk!! :) Tylko czy w Polsce zdrowa żywność jest możliwa w sytuacji, gdy kompletnie przycichła sprawa soli przemysłowej przez 13 lat dodawanej do żywności i gdy ewidentnie w sklepach sprzedaje się stare mięso i warzywa (co czasem można nawet poznać gołym okiem)?
A propos - czy na Twoich studiach była mowa np. o różnych sklepowych sztuczkach tego typu? Pytam z ciekawości...
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Jesteś niesamowita! Czy mogę spytać jaką pracę i gdzie znalazłaś? W jaki sposób zamierzsz radzić sobie z dojazdami do pracy "spod Warszawy" zimą? (Chyba, że praca zdalna?) Wybacz, że pytam, ale też jestem niepelnosprawna, ale jeżdżać na wózku chyba bym się na takie dojazdy nie porwała.
PS. Nie wiem czy wiedziałaś, ale może cię zainspiruje skoro masz tyle odwagi- Wiesz, że niepelnosprawni też mogą wyjechać swobodnie na Erasmusa, bo jest dodatkowe wsparcie: http://www.portalmaturzysty.pl/aktualnosci/wyzsze-stypendia--erasmus--dla-studentow-w-trudnej-sytuacji,2416,1.html

REwelkaa pisze...

Pracę mam w hurtowni sprzętu AGD. W biurze. Mieszkanie mam stosunkowo blisko do pracy, zaraz pod blokiem jest przystanek, więc kilka razy pojadę z kimś a później już sama, dodam, że będę wtedy poruszać się wózkiem elektrycznym.

W razie gorszej pogody będę dogadywała się z pracodawcą, że swoje obowiązki będę wykonywać w domu.

Zim, na moich studiach nie mówiona o takich rzeczach, czasem ktoś poza tematem wspomniał. Ogólnie zajmowaliśmy się tylko zwierzętami. Czyli m.in. jak karmić i opiekować się zwierzętami aby produkty, które od nich pozyskujemy były dobrej jakości.

Zim pisze...

Rozumiem. A czy Twoim zdaniem karmienie kur resztkami np. pokrojonych pomidorów, skórek z warzyw, oraz prosem im służy? Pytam, bo takie praktyki widziałam na co dzień na Bałkanach, gdzie większość ludzi na wsi woli tak karmić drób (jest to dla nich tańsze rozwiązanie niż stosowanie przetworzonych karm...). Za to jajka rewelacyjne :) Ale pytam znów z ciekawości. Pozdrawiam :)

Ula Nowak pisze...

Ewelinko imponujesz mi!Az Ci zazdroszczę tej pewnosci siebie! bardzo inspirujący wpis o tym zeby pokonywac "niedasię" tak trzymaj!!