Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

wtorek, 4 lutego 2014

Trzy i pół.

Trzy i pół roku temu postanowiłam iść na studia. Trzy i pół roku temu zamieszkałam w akademiku. Przez trzy i pół roku żyłam chwilą, bez planów, bez stresu o to co będzie.
Choć mieszkanie w akademiku często doprowadzało mnie do szału, choć nie zawsze było super. Czasem ciężko było się dogadać a niektóre sytuacje doprowadzały do łez, to jednak więcej było tych dobrych chwil. Dużo więcej. I śmiało mogę stwierdzić, że był to dobry czas. Było to dobre trzy i pół roku. Każda chwila mnie czegoś nauczyła. Przede wszystkim nauczyłam się samodzielności. Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, z którymi każda chwila była wspaniała.
Jednak czas płynie i wszystko się kończy. Wczoraj nadszedł dzień egzaminu podsumowującego te trzy i pół roku.
Egzamin inżynierski. Na początku podchodziłam do niego bezstresowo, jednak w dniu egzaminu stres dał się we znaki. Trzęsące się ręce, kiepskie samopoczucie i myśl, że nic nie umiem.
Po wejściu na salę i wylosowaniu trzech pytań stres opadł. Pytania obejmowały ten materiał, który przyswoiłam dość dobrze. Szybko się przygotowałam i odpowiedziałam zwięźle i pewnie. Mimo krótkich odpowiedzi egzamin zaliczony pozytywnie. Nawet bardzo. Na 5.
Na dyplomie będzie ocena dobra, ponieważ średnia lekko poniżej 4.0.
Najważniejsze, że już po wszystkim.

W tym czasie przekonałam się, że wózek i SMA nie są żadną barierą w spełnianiu marzeń. Przekonałam się, że mogę robić co chcę. Wiem, że są wokół mnie osoby, które zawsze będą mnie wspierać i mogę na nich polegać.

A teraz czas na nowe.. .
W weekend przeprowadzka do nowego mieszkania i od poniedziałku praca.

03.02.2014r
"Nie bój się te­go, co no­we - cho­ciaż ci miły spokój."

4 komentarze:

Kaśka T pisze...

Gratulacje!


despicable pisze...

gratuluje i zycze powodzenia w dalszej samorealizacji :)

Burning Giraffe pisze...

Zawsze byłam pełna respektu dla tych, którzy spełniali swoje marzenia, choć życie nieźle im "dokopało".

Tym bardziej cieszy mnie Twój sukces.

Serdeczne gratulacje! :D

słodko-winna pisze...

Brawo! Powodzenia w dalszych krokach:))
p.s. Jakże cudownie czyta się takie optymizm:))