Wszystkie informacje zawarte w blogu są mojego autorstwa. Dotyczą one mojego życia z Rdzeniowym Zanikiem Mięśni.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione!

środa, 12 lutego 2014

"Plącze nam nogi i mówi idź.. ."

Dlaczego jest tak, że gdy coś zaczyna się układać, gdy człowiek jest szczęśliwy nagle wszystko trafia szlag i cały świat spada na głowę?
Co robić gdy serce pęka, a ludzie, którym zaufaliśmy okazują się zwykłymi oszustami?
Co zrobić gdy wszystkie plany, nadzieje i marzenia okazują się fiaskiem?

Jak ponownie zaufać ludziom?

Mój entuzjazm zgasł. Nie wiem co będzie dalej z Warszawą. Z pracą i mieszkaniem.


6 komentarzy:

Zim pisze...

Ludziom nigdy nie należy ufać tak do końca... Nawet w rodzinie. Z moich obserwacji (ale jak tak gadam ze znajomymi - nie tylko moich) wynika, że 9/10 ludzi w dzisiejszych czasach kieruje się czterema rzeczami: własnymi przyjemnościami, poczuciem władzy, pieniędzmi i seksem. Druga osoba się nie liczy.
Ale nie znaczy to, że mamy się załamywać! Po prostu rób swoje. I nie podpisuj niczego pochopnie...
Pozdrawiam :)

Monika D. pisze...

http://bocian-fajtlapa.blogspot.com/2014/02/dla-a.html
Mam nadzieję, że mój post chociaż na chwilę rozpali iskierkę nadziei na lepsze...

Anonimowy pisze...

No tak...jakoś tak mnie to tknęło,że ty taka pewna jesteś..tych rzeczy, tych ludzi..Ja nigdy nie mówie głośno o swoich planach,bo jak nie wyjdzie,to mam gwarantowane miliony pytań ludzi: a czemu, a jak to,, no co Ty..coś podobnego..I przykro każdemu z osobna tłumaczyć, w ogole przykro jest się tlumaczyć za nie swoje zawinienia...Dopóki mi nie wyjdzie,co planuję,to milczę...a jak wyjdzie,to sie dowiadują..Głowa do gory,jeszcze bedzie cudownie..:))

Anonimowy pisze...

a gdzie są ci, co tak tonęli w zachwycie..?mam na mysli tych,co sie wpisywali wczesniej..Juz nie maja nic do powiedzenia..?Juz nic tak od siebie nie moga dac ponad jakiś slogan? Moze napiszecie teraz,co by było podporą dla tej kobiety..? z pewnością będzie wdzięczna..Ej, ludzie piszcie tu!

REwelkaa pisze...

Mimo, że się zawiodłam, na kimś kto dużo dla mnie znaczył, nie poddam się. Za dużo osiągnęłam żeby teraz to stracić. Podnoszę się. choć to nie łatwe.

Aktualnie szukam innej pracy.
Co będzie pokaże czas.

Zim pisze...

Ja jestem po prostu realistką... Na Polskę i polskich pracodawców bym nie liczyła. Niby orzeczenia o niepełnosprawności tak, owszem, ale... 90% z nich to "niepełnosprawni pełnosprawni", z których są tacy niepełnosprawni jak ze mnie ksiądz proboszcz. Prawda o polskim rynku pracy jest brutalna. Trzeba liczyć w większości przypadków na znajomości, jeśli chce się coś więcej niż umowę śmieciową przy której może Ci coś zapłacą, może nie, albo "własną działalność gospodarczą", przy której nic jeszcze nie zdążysz zrobić, a już musisz opłacić ZUS i to niemało.
Ewelino, myślałaś może o np. wyjeździe? W takiej Szwecji czy Norwegii nie ma żadnych problemów z osobami takimi jak Ty, a nawet się je docenia. I to naprawdę się docenia, a nie na niby, jak w Polsce.
Wiem, pewnie ktoś mnie zruga, ale ja stoję twardo na ziemi i dzięki temu unikam niepotrzebnych rozczarowań.
Ewelino, jestem pewna, że dasz sobie radę - ale nie w tym kraju.
Pozdrawiam :)